Jak każdy z nas może pomóc branży (około)turystycznej w kryzysie?

Branża turystyczna jest jedną z najwrażliwszych dziedzin gospodarki. Niezależnie jaki jest powód załamania gospodarczego, ona jako pierwsza dostaje po głowie. Zawsze. Bo naturalnym jest, że pierwsze z czego rezygnujemy, jeśli nasz budżet domowy jest zagrożony, to przyjemności. A turystyka to jedna z takich przyjemności, z których rezygnujemy najszybciej. Tak też jest i teraz. Poniżej podpowiadamy jak każdy z nas – niezależnie jak często podróżujemy – może obecnie tej branży pomóc.

#ZmienTerminNieOdwoluj

Hasztag, który mówi wszystko. Zapytacie: na kiedy przełożyć, skoro nie wiadomo co będzie dalej? Nie mamy odpowiedzi, jednak wiemy, że większość obiektów noclegowych na pewno nie zrobi Wam problemu, nawet jeśli przełożycie rezerwację na termin za pół roku. Czemu to takie ważne? Po pierwsze odwołując pobyt, za który wpłaciliście zaliczkę, nie zmuszacie obiektu do jej zwrotu teraz. Po drugie, co może i ważniejsze – to ogromnie ważna informacja pozwalająca osobom zarządzającym danym miejscem, na planowanie krótko- i długoterminowe. Jeśli kalendarz pensjonatu zaświeci pustkami na ten rok, nie będzie motywacji do utrzymywania pracowników.

My odstawiliśmy planowanie podróży i trochę biernie czekamy co dalej. Ale ostatnio chodząc sobie po stronach rezerwacyjnych obiektów noclegowych typu booking.com widziałam ceny za noclegi dużo niższe niż kilka miesięcy temu. Jeśli więc planujecie wyjazd weekendowy w góry, może warto coś zarezerwować na wrzesień? Zwłaszcza jeśli obiekt oferuje bezpłatne odwołanie rezerwacji.

Wspieraj działalność miejsc usługowych

Na wielu portalach zorganizowano zbiorki pieniędzy dla pubów, restauracji i innych miejsc, które nie mogą teraz prowadzić działalności. Dużo z nich standardowo zarabia w dużej mierze na ruchu turystycznym. Wśród nich są też kluby podróżnicze. Ponieważ teraz nie mamy jak wyjść na piwo i wydać na nie 10 zł w knajpie, zasilmy takie miejsca od czasu do czasu wpłatą. Obecnie siłą rzeczy każdy z nas ogranicza swój konsumpcjonizm, więc raz na jakiś czas możemy wysłać chociaż kilka złotych, by dać takim przedsiębiorstwom szansę na przetrwanie.

Jeśli chodzi o kluby podróżnicze, to np. znany wielu Włocławianom – Wędrówki Pub, organizujący co najmniej kilka prelekcji podróżniczych w tygodniu w swoim lokalu, przenosi te prelekcje do wersji online. Można więc z kanapy posłuchać o przygodach w trasie za symbolicznej kwoty bilet wstępu do wydarzenia.

Rozejrzycie się wokół, czy znane Wam miejsca w okolicy nie oferują podobnych wydarzeń lub też po prostu potrzebują pomocy. Przecież sami chcemy, by udało im się przeczekać ten trudny czas, byśmy w przyszłości mogli się do nich udać osobiście.

Czytaj!

Skoro jeździć nigdzie nie można, to można o podróżach trochę poczytać. Warto wykorzystać czas w domu na poszerzanie horyzontów i lekturę. Księgarnie stacjonarne są pozamykane, jednak nadal działa sprzedaż zdalna. Bardzo zachęcamy, by rozważyć zakup w mniejszych, lokalnych księgarniach, także tych o profilu typowo podróżniczym. Przykładowe księgarnie, które na pewno bardzo ucieszą się z Waszych zamówień to:Księgarnia Podróżnika czy Art Travel. Ale oczywiście takich miejsc jest w Polsce mnóstwo, także w Waszych miastach. Szkoda Ci pieniędzy na zakup książek? Pomyśl, ile kosztuje Cię jedna wizyta w kinie i zastanów się, czy 30-40 zł za kilka godzin rozrywki w postaci czytania, to naprawdę tak dużo.

Wspieraj polskich podróżników i blogerów

Mamy szczęście, że na turystyce nie zarabiamy. Mimo, że może i byśmy chcieli bardziej niż hobbystycznie działać w tej branży, teraz cieszymy się, że jednak pracujemy w innych branżach. Jest jednak gros osób, które na podróżach zarabiają. Pisząc do gazet, portali podróżniczych, sprzedając zdjęcia robione podczas wyjazdów, na prelekcjach podróżniczych, reklamując marki sponsorów… Teraz nie mają jak.

Powiecie, że i tak są szczęściarzami, bo się najeździli? Tak, ale teraz odcięto im dużą część źródeł dochodu. Najczęściej zawodowi podróżnicy pracują jako freelancerzy, a nawet jeśli nadal godzą etat z podróżami, warto wesprzeć ich działalność. Po co im pomóc? Bo pokazują świat, bo podpowiadają jak podróżować. Powiecie, że może i nas inspirują, bo sami jesteśmy blogerami. No to zróbcie rachunek sumienia i powiedzcie gdzie obecnie głównie szukacie informacji o atrakcjach w danym miejscu, cenach, praktycznych poradach czy jak się przemieszczać na miejscu jak sami planujecie urlop. No i macie odpowiedź.

Jak pomóc przetrwać blogerom i podróżnikom? Jednym ze sposobów jest powiązany z punktem wyżej: kupujmy ich książki, bo sporo z nich swoje reportaże z podróży sprzedaje. Kilka naszych poleceń znajdziecie w tym wpisie. Część blogerów prowadzi własne sklepy internetowe, gdzie oprócz książek sprzedają też sprzęt biwakowy, mapy czy ozdoby do domu. Przykładowo może z nudów zmieniasz wystrój pokoju i przyda Ci się spersonalizowana mapa od beforewegetold, a może chcesz sam kiedyś, w lepszych czasach zarabiać na podróżach – zrób online kurs, by się do tego przygotować.

Po prostu #WspierajPolskieMarki

Górnolotnie, ale prawdziwie. Nie jesteśmy ideałami. Nie ukrywamy, że od kilku lat patrzymy na metki produktów robiąc zakupy, ale też czasem ze względu na pośpiech czy wygodę kupujemy szybko, bez zastanowienia. Jednak to, że nie lubimy chodzić po sklepach sprzyja temu, że bardziej świadomie kupujemy. Mamy nadzieję, że obecne siedzenie w domu będzie sprzyjać temu, że polskie, małe marki, staną się bardziej rozpoznawalne. I że więcej osób zobaczy, że istnieją inne firmy oferujące ciuchy sportowe i na wyprawy niż marka „trzypaskowa”, z groźnym kotem czy popularnym skrzydłem.

Śmiejemy się z Wojtkiem, że z każdym następnym wyjazdem pakujemy coraz mniej rzeczy i też… pakujemy non stop te same ciuchy. Czasem za ubrania płacimy więcej, jasne, ale kupujemy ich mniej. I po prostu cieszy nas na metkach biało-czerwona flaga przy kraju produkcji.

Jeśli mamy coś polecić od siebie, to od dłuższego czasu nie ruszamy się bez chociaż jednej sztuki w plecaku odzieży firmy Brubeck, która jest polskim producentem odzieży termoaktywnej. Ja od kilku lat też jestem wielką fanką marki Second You, produkującej odzież sportową i zawsze zabieram w trasę chociaż jedną parę ich legginsów. Ostatnio do plecaka dorzuciłam także wspinaczkowe spodnie firmy Hastan. W wyższych górach niż Bardzkie jeszcze ze mną nie były, ale stwierdzam, że wygodniejszych spodni dawno nie miałam na sobie. I że idealnie nadają się nie tylko do sportu, ale i do siedzenia w domu z piwem w ręku 😉

Oczywiście polskich producentów ubrań, które można śmiało zabierać na każdą podróży jest sporo. Zresztą nie tylko o ubrania chodzi. Po prostu kupujmy świadomie i jeśli się da wybierajmy to, co polskie.

Jeśli macie jakieś jeszcze inne pomysły jak wesprzeć branżę (około)podróżniczą, dajcie znać w komentarzach.

Comments

  1. Elwira

    Miejmy nadzieję, że to wszystko szybko się skończy i znów będziemy mogli podróżować… Ja staram się pomagać jak mogę, póki co wykupuję masowo książki podróżnicze hah… W końcu mam dużo czasu, żeby je czytać <3

    1. Post
      Author

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *