Słowenia – mały wielki kraj

Kraj przejazdowy Polaków podczas tak popularnych wyjazdów do Chorwacji sam bardzo rzadko przykuwa uwagę i nie wiadomo czemu nie zachęca do zatrzymania się w nim na dłużej.

Sam kraj powierzchniowo niewiele większy od województwa dolnośląskiego, liczba ludności to około 2 miliony ludzi. Mimo tak niewielkich rozmiarów kraj ma do zaoferowania bardzo dużo jeśli chodzi o zróżnicowaną geografię, w zdecydowanej większości przeważa krajobraz wyżynny i górski. W Słowenii znajdują się również przepiękne jeziora z krystalicznie czysto wodą, ma również dostęp do morza.
Wpisując w popularną wyszukiwarkę internetową słowo „Słowenia” wśród grafik pierwszymi pozycjami będą obrazy przedstawiające bajecznie położone wśród gór turkusowe jezioro z wysepką pośrodku z kościołem. Ten piękny obrazek przestawia Bled – jezioro i miasteczko o tej samej nazwie. Jest na pierwszym miejscu ‘must see’ w Słowenii nie bez powodu. Miejsce jest naprawdę magiczne, woda krystalicznie czysta, przejrzystość niesamowita.


Podczas pierwszego naszego spaceru zobaczyliśmy kilku wędkarzy, zastanawiając się co takiego można złowić w tak, dość jednak niewielkim, jeziorze. Jakie było nasze zdziwienie jak nagle jeden z nim się zerwał do wyciągnięcia zdobyczy, a drugi czym prędzej podbiegł z podbierakiem by po chwili wyciągnąć z wody ogromnego karpia.

Nad brzegiem jeziora znajduje się zamek umiejscowiony na wysokiej skale. Do zamku idziemy świetnie oznaczoną ścieżką. Męczący spacer zrekompensują nam widoki roztaczające się z zamku, a XI-wieczny zamek sam w sobie również jest wart zobaczenia. Do położonej pośrodku jeziora wysepki można dostać się często kursującymi łódkami. Samo miasteczko Bled jest jednym z najbardziej turystycznych miejsc w kraju, sporo tu turystów w sezonie, głównie z Włoch, Niemiec, Węgier.




Bled oprócz bycia atrakcją samą w sobie, to świetne miejsce wypadowe do okolicznych atrakcji. Jedną z nim jest wąwóz Vintgar – kolejne miejsce, które zapamiętamy na długo. Wzdłuż wąwozu prowadzi wytyczona drewniana ścieżka, którą spacerujemy około 40 minut, kilkakrotnie przechodząc na drugą stronę rzeki po drewnianych mostach. Na końcu trasy dochodzimy do fantastycznego wodospadu. Nawet tłum turystów nie przeszkodził w podziwianiu tego cudu natury… My po powrocie ze Słowenii kilka dni później odwiedziliśmy wąwóz Homole w Pieninach. Cóż, po wizycie w Vintgar nie potrafiliśmy już docenić polskiej atrakcji…




Jeśli wolimy bardziej spokojny klimat, świetnym wyborem jest jezioro Bohinj, również pięknie położone pośród gór, a jednak z mniej rozwinięta infrastrukturą turystyczną. Kąpiel w jeziorze, to podobnie jak w Bled, dość orzeźwiające doświadczenie, ale bardzo uzasadnione podczas upalnej pogody.


Słowenia to też, a może przede wszystkim, góry. Alpy Julijskie i Triglavski Park Narodowy.

Najwyższy szczyt Słoweni, będący jednocześnie symbolem państwa to Triglav (2864m npm). Zdobycie jego szczytu to cel i wyzwanie wielu Słoweńców, osobiście polecam wybrać się na niego osobom z doświadczeniem we wspinaczce wysokogórskiej. Sami wybraliśmy się na inna górę, niższą – Visevnik (2050 m n.p.m.), szczyt, z którego sam Triglav zobaczymy jak na dłoni. W przewodnikach przeczytacie (zwłaszcza tych napisanych przez wysportowanych Słoweńców), że szlak nie jest wymagający, natomiast bądźcie przygotowani na dwugodzinne, strome i męczące podejście. Jakkolwiek jednak nie będziecie wyczerpani widoki docenicie na pewno.


Teraz czas na stolicę. Często mówi się o stolicach różnych krajów, że są zupełnie inne niż reszta państwa – że duże, że panuje pogoń za pieniądzem, pośpiech, a także brzydota czai się za każdym ładniejszym zaułkiem. Jadąc do Lublany nie mieliśmy dużych oczekiwań. I nastąpiło kolejne miłe zaskoczenie. Lublana, mimo że największe miasto Słowenii, jest w porównaniu do innych stolic europejskim, ba – w porównaniu do polskich miast – małym, uroczym i bardzo zielonym miejscem. Nie bez powodu w 2016 została Europejską Zieloną Stolicą roku. Centrum miasta wyłączone jest z ruchu samochodowego, obce jest w niej pojęcie smogu, a w samej stolicy jest naprawdę bardzo zielono.


Najważniejszym zabytkiem Lublany jest średniowieczny zamek położony na wzgórzu, do którego prowadzi dość strome podejście wśród drzew. Po wizycie na zamku warto poświęcić kilka godzin na spokojny spacer po centrum, bez pośpiechu – podobnie jak robią to jej mieszkańcy.




Co jeszcze zobaczyć w Słowenii? Na pewno jedne z najpiękniejszych na świecie jaskiń – Postojna oraz Szkocjańskie (wpisane na listę UNESCO). Poza tym warto wybrać się nad morze. Słoweńska linia brzegowa ma aż… 44 kilometry. Niewiele bo niewiele, ale wystarczająco by wśród nich znalazły się takie perełki jak miasta Koper i Piran. Podczas naszej zeszłorocznej wyprawy naszą przygodę ze Słowenią mieliśmy właśnie w ich okolicy zakończyć. Nie udało się, z powodu awarii auta musieliśmy wracać do Polski. Szkoda, ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło – mamy motywację, by do Słowenii powrócić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *